czwartek, 11 sierpnia 2016

Reaktywacja bloga: "Mimo moich win" - Tarryn Fisher


Tytuł: Mimo moich win  Autor: Tarryn Fisher  Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 czerwca 2016  Liczba stron: 320  Gatunek: literatura obyczajowa, romans

    Kochani, nie było mnie tutaj równy miesiąc. Ostatnie tygodnie były dla mnie bardzo trudnym czasem, wiele wydarzyło się w moim życiu, przez kilkanaście nie miałam całkowicie dostępu do internetu. Sądziłam już, że nie wrócę do blogowania, do pisania recenzji i nałogowego czytania książek. Czułam się wypalona i przytłoczona przez wiele rzeczy, ale wtedy pomyślałam o tym, jak wielką radość sprawiało mi blogowanie i dzielenie się swymi opiniami na temat danej książki. Postanowiłam się nie poddawać, wziąć w garść i wrócić. Mam tak wiele zaległości do nadgonienia, w ostatnim miesiącu nie byłam w stanie przeczytać nawet jednej strony żadnej z książek, zaniedbałam pełno wyzwań, do których mnie nominowaliście i z pewnością pomyśleliście, że już więcej się tutaj nie pojawię. Bardzo Was za to przepraszam, ale wracam i nie zamierzam nigdzie znikać, teraz będzie mnie tutaj jedynie więcej.

    W pierwszym poście po przerwie, przychodzę do Was z recenzja książki, która wbiła mnie w fotel, wywołała we mnie całą gamę sprzecznych emocji i odebrała mowę z wrażenia. Chodzi o pierwszy tomie bestsellerowego cyklu Tarryn Fisher "Mimo moich win". Jak wiecie, podchodzę niezwykle sceptycznie do wszelkich romansów, książek sygnowanych mianem wielkich hitów i wyciskaczy łez. Nie zostałam fanką Colleen Hoover i kiedy okazało się, że "Ugly love" to powieść zdecydowanie nie na mój gust, zaczęłam obawiać się przeczytania "Mimo moich win", które wyszło spod pióra przyjaciółki Hoover i które zachwala sama autorka "Hopeless". Tak miłego zaskoczenia nie przeżyłam od dawna. Utonęłam już na pierwszym rozdziale "Mimo moich win" i nie byłam w stanie wynurzyć się na powierzchnie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Czy i Wy mieliście podobnie?

    "Mimo moich win" to historia miłości Olivii i Caleba. Znajomości, która rozpoczęła się nagle na studiach, która wdarła się w ich życia kompletnie niezapowiedzianie i odmieniła je na zawsze. To historia burzliwego uczucia wyniszczającego dwójkę młodych ludzi. Historia podyktowana strachem przed całkowitym oddaniem swego serca drugiej osobie, błędnymi decyzjami, ogromnym bólem po zostaniu zranionym przez ukochaną osobę, niegasnącym uczuciem i kłamstwami.

    Akcja rozpoczyna się po trzech latach od burzliwego rozstania Olivii i Caleba, do którego doprowadziło niedojrzałe zachowanie bohaterki i domino bólu, które zadali sobie bohaterowie, aż zatrzymało się ono dopiero na ich rozstaniu. Olivia spotyka Caleba w sklepie z płytami, przygląda się mu i postanawia na niego "przypadkowo" wpaść. Okazuje się, że chłopak stracił pamięć w wyniku wypadku samochodowego i nie ma pojęcia kim ona jest. Dziewczyna postanawia to wykorzystać, zacząć ich znajomość od nowa i nacieszyć się nim do momentu, w którym Caleb przypomni sobie całą jej winę i to jak bardzo go zraniła. Nie zważa nawet na to, że Caleb jest już związany z inną kobietą. Destrukcyjne zachowanie Olivii rujnuje życie wszystkich dookoła. Ich znajomość zaczyna opierać się na kłamstwach, a wszystko w imię miłości. Prawda wychodzi jednak na jaw i okazuje się ona dużo bardziej zaskakująca niż mogłoby się wydawać....
   
    Fabuła jest skrojona naprawdę fantastycznie. Opiera się na zaskakujących zwrotach akcji, których nie można się spodziewać, a wydarzenia nie stoją w miejscu, cały czas gnając na przód. Czytelnik jest trzymany w napięciu do ostatnich stron, a wszystko za sprawą dużej ilości intryg i emocji, które wywołuję w czytelniku burzliwa miłość Olivii i Caleba. Historię bohaterów poznajemy z dwóch perspektyw: są to rozdziały, które opisują początki ich znajomości i to jak kiedyś wyglądała ich relacja, a także rozdziały, które opisują obecne wydarzenia i to co dzieje się teraz pomiędzy Calebem i Olivią. Te drugie dużo bardziej przypadły mi do gustu, ale zarówno w rozdziałach z przeszłości, jak i tych z teraźniejszości, narratorką jest Olivia. Fisher ma niezwykle lekkie pióro i jeżeli tylko wciągnięcie się w jej książkę tak samo jak i ja, to przeczytacie ją zapewne w jeden dzień, ledwie zauważając, kiedy spędziliście przy niej kilka  ostatnich godzin.

    Bohaterowie zostali bardzo dobrze, plastycznie i ciekawie wykreowani przez autorkę. Olivia to tak naprawdę antybohaterka, ale nie byłam w stanie całkowicie jej znielubić. Kłamię, knuję i oszukuję, a wszystko to, aby odzyskać Caleba. Wkracza w jego życie z rozmachem, tratując po drodze innych i jest w stanie zrobić wszystko, aby osiągnąć swój cel - odzyskać Caleba. Momentami jestem jednak w stanie ją zrozumieć. Miłość do tego chłopaka, ogrom uczucia, jakie ich połączyło chociaż częściowo usprawiedliwia jej zachowanie. Olivia to tak naprawdę postać, która najbardziej oddziałuje na emocje czytelnika. Irytuje i wnerwia, szokuje i zaskakuje, ale ostatecznie i tak trzyma się kciuki za to, aby ta dwójka znowu była razem. Caleb wydaje się być z pozoru świetnym chłopakiem. Wielokrotnie czytamy w rozdziałach z przeszłości na temat tego, jak bardzo kochał Olivię, jak wiele dla niej robił i jak ogromny wpływ miała na jego życie. Bo miłość, która ich połączyła to była ta miłość z gatunku wiecznych, nieskończonych i tlących się w sercach, aż do końca. Jednak i Caleb nie jest bohaterem idealnym, a jeden jego czyn, jeden jego błąd zapoczątkował falę wydarzeń, która rozdzieliła ich na zawsze... Pozostaje nam jeszcze Leah. Dziewczyna, z którą Caleb związał się kilka lat temu i chociaż pragnął ułożyć sobie z nią życie, uczucie do Olivii było silniejsze. Leah nie jest jednak bohaterką lepszą od pozostałej dwójki, bo doskonale potrafi odpłacić się Olivii za jej kłamstwa i wtrącanie się w ich życie prywatne. Jak potoczą się ich losy? Jak się skończą? Czy miłość Olivii i Caleba wygra? Ostatnie rozdziały nie dają na to odpowiedzi, jedynie jeszcze bardziej zaskakują i sprawiają, że oddalibyśmy wiele za błyskawiczne sięgnięcie po kolejne tomy, a będą jeszcze dwa - jeden pisany z perspektywy Caleba, a jeden z perspektywy Leah.

    "Mimo moich win" to historia o destrukcyjnej sile miłości. To opowieść o tym jak bardzo sami komplikujemy sobie życie, jak bardzo potrafimy zranić drugą osobę i naszym niedojrzałym, dziecinnym zachowaniem zaprzepaścić szansę na prawdziwe szczęście. Opowieść o wielkiej krzywdzie, którą Olivia wyrządza innym poprzez swoje kłamstwa, ale którą wyrządza również samej sobie. Zszarga Wasze emocje, wbije w fotel, doprowadzi do łez, złości i rozpaczy, ale przede wszystkim ogromnego smutku. Smutku spowodowanego tym, że miłość może być tak bardzo trudna. Bo miłość przybiera różne formy, a tak wiele z nich zostało przedstawionych przez Fisher w swojej powieści. Miłość zaborcza, miłość, dla której można zrobić wszystko, dla której chwytamy się najbardziej podłych i drastycznych środków, dla której przejdziemy góry i zdepczemy wszystko po drodze. Miłość niszcząca życie wielu ludzi, ale trwająca i przyświecająca działaniom bohaterów. Miłość, która rozdzieli Olivię i Caleba, powodując, że nie będą mogli być razem przez tyle lat... I czy kiedykolwiek w ogóle będą? Trzymam za to kciuki i nie pozostaje mi nic innego, jak poczekać na kolejny tom serii, który ukaże się już w październiku. Czekajcie razem ze mną!

Ocena 9/10

A czy Wy czytaliście "Mimo moich win" i również zachwyciliście się tą powieścią?
Dajcie znać w komentarzach, a ja uciekam odwiedzać Wasze blogi! :)

29 komentarzy:

  1. To dobrze, że powracasz do blogowania :) Życzę wytrwałości! Co do samej książki, mimo Twojej zachwalające recenzji jakoś specjalnie mnie ona nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, mam nadzieję, że tym razem będę z Wami cały czas! :)

      Usuń
  2. Dobrze, że wróciłaś :D I obyś pisała teraz jak najwięcej ;) Obił mi się wcześniej o uszy ten tytuł, ale nie zagłębiałam się w informacje o czym jest ta książkę. Po twojej świetnej i zachęcającej recenzji, jestem bardzo ciekawa tej pozycji :)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar pisać jak najwięcej, ale czasami przez prowadzenie bloga nie starcza mi czasu na czytanie książek :D
      A "Mimo moich win" bardzo Ci polecam! :>

      Usuń
  3. Czytałam "Mimo moich win" i szczerze byłam zaskoczona. Kłamstwa, intrygi naprawdę dałam się w to wciągnąć:) Z czystą ciekawością czekam na kolejne części:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo nie mogę się doczekać następnej części <3

      Usuń
  4. Po średnim Ugly love Mimo moich win okazało się strzałem w dziesiątkę również dla mnie;)
    Wracaj do blogowania i czytania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawno nie czytałam tak świetnej książki, to dla mnie prawdziwy hit ostatnich miesięcy :)

      Usuń
  5. Wspaniale, że wracasz! Odwiedzałam Twój blog, co kilka dni i nie mogłam uwierzyć, że tak świetna blogerka jak ty, zrezygnowała. Nawet nie wiesz jak mi ulżyło.
    Co do książki-słyszę o niej po raz pierwszy, ale ta recenzja jest tak doskonała, że zapisałam sobie tytuł tej powieści na kartce i przy najbliższej okazji mam zamiar ją kupić!
    Zapowiada się naprawdę piękna opowieść i mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak Tobie.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zaglądałaś tutaj, kiedy mnie nie było i mam nadzieję, że już teraz zawsze napotkasz na nowy post!
      O, jak fajnie, że sobie to zapisałaś na karteczce, mam nadzieję, że Ci się spodoba! :)

      Usuń
  6. Swego czasu o tej książce było bardzo głośno, bałam się, że jest kolejną przereklamowaną marną historią, jednak kiedy pierwsze emocjie ucichły, dosżłam do wniosku, ze może to być dobra lektura. Widzę, że i ty się w niej odnalazłaś, więc i ja po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę dobra lektura, moim zdaniem przyjaciółka Pani Hoover stworzyła książkę lepszą od "Ugly Love" i innych hitów tej pierwszej, więc naprawdę warto po nią sięgnąć :>

      Usuń
  7. Lubię takie niespodziewane miłości więc bardzo możliwe że kiedtś sięgnę po tą książkę :)

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, bo wydaje mi się to bardziej realne. W prawdziwym życiu również zakochujemy się nagle i niespodziewanie :>

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja, sprawiłaś, że chcę sięgnąć po romans. Zazwyczaj unikam ich tylko się da :)
    Przy okazji, nominowałam Cię do Tagu, wszystkiego dowiesz się wpadając na mój blog http://ithinkingaboutbooks.blogspot.com Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za nominację, myślę, że wykonam go w najbliższych dniach! :)

      Usuń
  9. Mi totalnie nie podobała mi się ta książka, jest jedną wielką pomyłką. Nie polubiłam się z bohaterami, ani z fabułą. Ciężko mi było przejść przez dziwne porównania autorki i tok myślenie głównej bohaterki. Tragedia, pisałam też recenzję i pojechałam równo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę Cię rozumiem, ponieważ główna bohaterka jest naprawdę trudna, specyficzna i irytująca, a przecie ta część pisana jest z jej perspektywy, więc mogło Ci się nie spodobać. Z ciekawości zajrzę do Twojej recenzji tej książki :)

      Usuń
  10. Bardzo się ciesze że powróciłaś do blogowania, wiele razy zaglądałam na Twojego bloga sprawdzić czy coś nowego się nie pojawiło, i tak myslałamm sobie właśnie, ze cos się musiało stać, ze tak długo Cie nie ma. Ale dobrze że już jesteś:* Jeżeli tę książke ocenilas tak wysoko, to na pewno i mi przypadła by do gustu. Ja także nie lubie ckliwych i płaczliwych romansów, ale z Twojej recenzji wynika, że ta ksiązka taka nie jest i już nabrałam ochotę, aby w najbliższym czasie po nią sięgnąć. Pozdrawiam kochana;*

    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, to zdecydowanie nie jest ckliwy i płaczliwy romans. Jest parę wzruszających momentów, ale nie ma to nic wspólnego z przesłodzeniem i cudowną historią miłosną. Sięgaj po nią koniecznie i cieszę się, że wyczekiwałaś mnie na blogu :>

      Usuń
  11. O proszę, do tej pory spotkałam się z samymi negatywnymi recenzjami tej książki, dobrze było ujrzeć drugi punkt widzenia ;)
    PS. Uwielbiam Twoje logo, jest przepiękne! (tak, te książki z lewej strony :D )
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal jestem zakochana w moim szablonie, ciągle go podziwiam. Fajnie, że podoba się również i innym :D

      Usuń
  12. Kiedyś chciałam przeczytać tę książkę, ale teraz jakoś mój entuzjazm opadł. Może kiedyś po nią sięgnę, ale na razie sobie odpuszczę ;)

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu na siłę się zmuszać do czytania, bo później możemy być tylko zawiedzeni :)

      Usuń
  13. Widziałam już parę razy tę książkę, ale nie pomyślałabym, że to romans "O Okładka wygląda trochę jak jakiegoś kryminału. Na tą chwilę raczej po nią nie sięgnę, ale kiedy będę potrzebowała czegoś lżejszego...kto wie?
    Zostaję u Ciebie na dłużej :)
    szczerze-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to taki nietypowy romans, ja bym powiedziała nawet, że romans połączony z dramatem i thrillerem. Naprawdę ciekawa książka, więc jak tylko będziesz mieć ochotę na co lżejszego to serdecznie polecam :)

      Usuń
  14. Chciałabym to przeczytać, mówię poważnie. Poza tym zachwyciła mnie okładka.
    No i twój wygląd bloga, również!

    https://want-cant-must.blogspot.com/2016/08/tea-book-tag.html?showComment=1471718350364#c6450425908695379520
    zapraszam do siebie na nowy post, pozdrawiam
    Polecam Goodbook

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest bardzo ładna, cała książka jest ślicznie wydana, ale treść znacznie lepsza, więc gorąco polecam! :D

      Usuń
  15. Miło, ze wróciłaś pamiętam jak zakładałam bloga, Ty byłaś jedną z pierwszych osób które zaobserwowałam i których blogi czytałam nałogowo. :D Recenzja świetna. :) "Mimo moich win" o książce słyszałam, ale nie wiele. Teraz wiem, że na pewno przyjemnie będzie się ją czytało. Chociaż nadal mam nie chęć do Caleba, nie lubię wszystkich Calebów, bo nie lubiłam Caleba z "Niezgodna". Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeżeli podzielisz się ze mną swoją opinią dotyczącą mojego bloga. Pozostawiając w takim komentarzu adres swojego bloga, możesz liczyć na to, że z pewnością na niego zajrzę!
Pozdrawiam ciepło, bookworm! :>

Szablon wykonany przez Eveline Dee z Panda Graphics