środa, 9 sierpnia 2017

"Światło, które utraciliśmy" - Jill Santopol





Tytuł: Światło, które utraciliśmy  Autor: Jill Santopol  Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 5 lipca 2017  Liczba stron: 304 Gatunek: literatura obyczajowa

Kochani, czasami nawet najlepszym zdarza się zrobić przerwę od życia i świata, a co dopiero tym najzwyklejszym. Nie było mnie tutaj prawie rok, ale w ciągu ostatnich miesięcy brakowało mi stukania w klawiaturę bardziej niż czegokolwiek.  W końcu zebrałam się na odwagę i czuję, że muszę spróbować i reaktywować Książkowoholizm, dlatego też nie pozostaje mi nic innego, jak powitać Was u mnie i zaprosić do przeczytania książki idealnej na sierpniowe wieczory!

"Światło, które utraciliśmy" to historia miłości Lucy i Gabe'a, którzy poznali się 11 września 2001 roku. Być może to wydarzenia z tamtego dnia popchnęły ich ku sobie, a być może było to po prostu przeznaczenie. Jedno jest pewne - połączyła ich miłość, która powinna trwać wiecznie. Ich wspólne, cudowne życie zaczyna pewnego dnia odzwierciedlać losy bliźniaczych wież WTC. Wszystko zostaje zburzone, kiedy to Gabe przyjmuję pracę reportera na Bliskim Wschodzie, a Lucy postanawia pozostać w Nowym Jorku, aby rozwijać swoją karierę. Dorosłe życie i pogoń za marzeniami, za odnalezieniem siebie samego rozdziela tę dwójkę. Od tamtej pory ich drogi będą krzyżować się ze sobą, a ich samych czeka ścieżka usłana wyboistymi dylematami. Czy są takie miłości, które przetrwają wiele lat w ukryciu, tłumione przez rytm serca i łzy tęsknoty? 

Muszę przyznać się przed Wami do tego, że kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tę pozycję, myślałam, że będzie ona kolejną kalką Nicholasa Sparksa. Obawiałam się mdłego romansidła. I wiecie co? Przeczytałam ją w jeden dzień, a na koniec klęłam cicho pod nosem, że paczka chusteczek nie była dołączona w gratisie do książki. Santopol stworzyła powieść nieszablonową, wyłamującą się z typowego schematu, nieprzesłodzoną i rozdzierającą serce. Sposób opowiedzenia historii Lucy i Gabe'a rozdziera serce. Książka to monolog dziewczyny skierowany do Gabe'a. Całe ich życie opisane na 346 stronach. Kilkanaście lat ujętych w kilkuset stronach, a tylko 96 należy wyłącznie do tej dwójki. Pozostała część historii to życie Lucy, która próbowała zacząć wszystko na nowo; jej walka o szczęście u boku innego mężczyzny. Jednoosobowa narracja powieści sprawia, że przeżycia bohaterów stają się niezwykle intymne, a my sami jesteśmy w stanie przeniknąć w głąb ich serca, zrozumieć emocje, które musiały nimi targać i myśli, z którymi toczyli walkę przez wszystkie te lata. Lucy odsłania przed nami całe swoje serce, zwierza się z najgłębszych tajemnic i ponownie ofiarowuje siebie Gabe'owi. Tym razem w swym monologu. Dzięki temu sposobowi narracji polubicie bohaterów powieści. Krótkie rozdziały i doskonały warsztat autorki dodają całości jeszcze większego smaczku. Śledzimy ich związek od samego początku, będąc świadkiem wielu uroczych scen z ich życia. Mamy ochotę roześmiać się w ślad za Lucy i krzyczeć, że przecież takie miłości zdarzają się tylko w filmach! Razem z nimi dobijamy także do momentu, w którym rozstali się, poświęcając miłość na rzecz swych karier zawodowych. Bo widzicie, ta książka to nie tylko wyciskacz łez, ale także opowieść o trudnych wyborach. O decyzjach, które przybliżają nas do jednego celu, ale uniemożliwiają osiągnięcie innego. O tym, że każda decyzja pociąga za sobą konsekwencję, a czasami z obranej przez nas drogi nie ma już powrotu. To po prostu dorosłe życie. 

"Prawdziwe oblicze ukazujemy tylko tym, na których nam naprawdę zależy."

Lucy i Gabe rozstali się poniekąd na swoje własne życzenie. Żadne z nich nie było w stanie poświęcić swojej kariery na rzecz miłości. Czy w takim razie to nadal prawdziwe uczucie? Niedająca o sobie zapomnieć miłość nie pozostawia żadnych wątpliwości. I chociaż ta dwójka próbowała ułożyć sobie życie na swój własny sposób, to nigdy nie przestali o sobie myśleć. Książka Jill Santopol stanowi dowód na to, że istnieje życie po miłości, że istnieje po niej kolejna miłość i słońce, ale nie zaświeci już ono tak jak dawniej. Ta historia jest przede wszystkim autentyczna. Nie zakończy się happy endem. Ukazuje bowiem problemy, które dotykają zwykłych ludzi. Maluje przed nami obraz zwyczajnej, ludzkiej, niespełnionej miłość. Bumerangu niosącego ze sobą okruchy ich serc, uderzającego w ich codzienność w najmniej spodziewanych momentach. 

"Jutro może nastąpić koniec świata. A w następny czwartek może mnie przejechać ciężarówka. Chce żyć tu i teraz."

W tej powieści każdy z nas odnajdzie cząstkę siebie. Każdy boi się, że sam stanie się jej bohaterem. "Światło, które utraciliśmy" to melancholijny, refleksyjny dramat. Sprawi, że na moment zatrzymacie się w biegu codziennego życia i zastanowicie się, co tak naprawdę jest dla Was ważne. Zapłaczecie nad losem Lucy i Gabe'a. Uważnie rozejrzycie się dookoła i zadacie sobie pytanie: jak wiele ze wszystkich osób, które znam, chciałoby budzić się obok kogoś innego? Książka, która rozświetli Wasze wnętrze, wzruszy i sprawi, że zapragniecie kochać tak jak kochała ta dwójka, ale tym razem z happy endem. 

Ocena 8/10

A czy Wy czytaliście już tę genialną książkę? 
Jakie macie plany czytelnicze na sierpień? Jestem bardzo ciekawa :) 
Szablon wykonany przez Eveline Dee z Panda Graphics